Z uwagą... na drodze

09-08-2013
2 sierpnia na autostradzie w okolicach Lishui w Chinach doszło do fatalnego wypadku. Nierozsądny kierowca autokaru wycieczkowego, minąwszy zjazd z autostrady, a będąc przez to napominanym przez obserwujących pasażerów, postanowił naprawić błąd i cofnąć. Pomysł kierowcy oczywiście okazał się dramatyczny. Podążająca jego śladem ciężarówka uderzyła w pojazd. Siła uderzenia była ogromna. Prowadzący autokar dosłownie „wyleciał” przez boczną szybę, a pasażerowie, którzy nie zapięli wcześniej pasów, spadali z zajmowanych miejsc. Kierowca ciężąrówki zginął na miejscu.

Historia skończyła się tragicznie. Szkody cielesne poniosło wielu pasażerów, a zwłaszcza sam autor pomysłu. W tym przypadku, jak i wielu innych, o życiu podróżnych zadecydowało szczęście. Wyjeżdżając razem z kierowcą, oddajemy swój los w jego ręce. Okazuje się niestety, że nie zawsze można liczyć na jego trzeźwy umysł i rozsądek. Jako pasażerowie możemy mieć wpływ na skutki często nieuniknionego wypadku. Zasada jest prosta: zaraz po zajęciu miejsca w samochodzie czy autokarze, wystarczy zapiąć przygotowane pasy. Badania wykazują, że korzystanie z pasów bezpieczeństwa, zmniejsza ryzyko obrażeń śmiertelnych podczas zderzenia samochodowego nawet o 45%. Dlaczego ignorujemy tak dobrze prognozujące statystyki?

W okresie wzmożonego ruchu ulicznego, czyli takim jak wakacje, ostrożność na drogach powinna przekraczać wszelkie wskaźniki. Jadąc z dzieckiem, odpowiadamy za nie podwójnie. Po pierwsze troszczymy się o jego ogólnie pojęte dobro, a po drugie musimy zadbać i o własne bezpieczeństwo, jako osoby odpowiedzialnej za przyszłość i utrzymanie wychowanka. Zapięcie pasów czy usadowienie malucha w foteliku, wymaga od nas minimum poświęcenia, a może zapewnić bezpieczeństwo w sytuacjach od nas niezależnych. Nie każdy może liczyć na własne szczęście, jakie spotkało np. pasażerkę vana podczas wypadku na jednej z chińskich ulic. Niewiele brakowało, aby kobieta straciła głowę na skutek siły uderzenia. Katastrofy samochodowe z tak „szczęśliwym” zakończeniem, to niestety rzadkość. Zazwyczaj wyglądają one podobnie jak wypadek w Podbagnach z 13 lipca (zginęły trzy osoby – 21, 23, i 26 lat) czy w Wodzisławiu (25 lipca), gdzie zginął mężczyzna a pięciu rannych trafiło do szpitala. Liczba śmiertelnych wypadków samochodowych niestety nie maleje, lecz wciąż wzrasta. Problem nie tkwi tylko w bezmyślności kierowców, ale i co należy podkreślić, nieostrożności lekceważących przepisy pasażerów.
Wakacje w pełni, a wiele rodzin zamiast cieszyć się piękną pogodą i wspólnie spędzanym czasem, jedynie rozpamiętuje to, co było, a nigdy już nie wróci...
Podziel się linkiem
 
Zaufało nam już ponad 1500 klientów

Zaufało nam już ponad 1500 klientów

Nasza strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zamknij